Pages

Saturday, 27 June 2015

"Pozdrowienia z Korei" warto przeczytac

No i przeczytalam.
Zajelo mi to ok. tygodnia.

Nigdy nie uchodzilam za mola ksiazkowego, bo nigdy specjalnie nie czytalam ksiazek (awersja z czasow szkolnych). Kto by się spodziewal po czerwonopaskowej kujonce.

Do tej pory w zasadzie nie czytam fikcji.

Może nie jestem modna, bo czytanie w modzie, ani wybitnie oczytana, choc nie czuje by mi to w czymś umniejszalo. No dobra, nie jestem może tak elokwentna, mam ubozsze slownictwo, ale posluguje się jezykiem prostym, zrozumialym i potrafie na swoj sposob przekazac co mysle i czuje, a to najwazniejsze.
Jestem jak najbardziej za czytaniem ksiazek, zeby nie bylo. Po prostu ta moja osobista awersja nie chce mi przejsc.

Ksiazka Suki Kim o Korei Polnocnej tez nie zalicza się do fikcji, choc ma fabule i czyta się ja jednym tchem. Dobry przerywnik między poradnikami o wychowaniu, rozwoju i edukacji dzieci. Ksiazki typu poradniki to jedyne, po jakie siegam z checia i z ciekawoscia odkrywam (oprócz religijnych, poszerzajacych moja wiedze o islamie).

Opowiadania o polnocnokoreanskich studentach bardzo mnie wciagnely.
Zawsze chetnie czytalam o Korei Polnocnej, jeśli pojawialy się o niej artykuly w internecie czy filmy dokumentalne w telewizji. Kraj ten jest fascynujacy i przerazajacy zarazem. Oderwany od rzeczywistosci, odciety od swiata, zamkniety, tajemniczy, niebezpieczny.

O ksiazce dowiedzialam się przypadkiem, ogladajac Dzien Dobry TVN, w ktorym goscili autorke ksiazki. Bylo to na tydzien przed premiera w Polsce, więc 17 czerwca, kiedy ksiazka pojawila się w ksiegarniach, poszlam do Empiku, by ja upolowac.

Nie otworzylam jej od razu. Jest Ramadan, więc powinnam czytac więcej Koranu, ale nie moglam się oprzec i ktoregos dnia zaczelam czytac „Pozdrowienia...”. Stalym punktem dnia było więc polskie tlumaczenie Koranu (arabskie literki nadal tylko dukam, wstyd!) i opowiadania z Korei.

Ksiazka wciaga. Opowiada o mlodych studentach z elitarnych polnocnokoreanskich rodzin.
Suki Kim udaje się dostac prace jako nauczycielka w nowopowstalym uniwersytecie kolo Pjongjangu z wykladowym angielskim. Uniwersytet paradoksalnie stworzony i oplacany ze zbiorek pienieznych misjonarzy chrzescijanskich. Nauczyciele to wlasnie chrzescijanscy misjonarze spoza Korei, którzy i tak nie mogą wypelniac swojej misji, bo religia w Korei Polnocnej jest zakazana. 

Autorka, Suki Kim nie jest chrzescijanka, udaje ja, zeby tylko moc poznac życie mlodych Koreanczykow.
Wlasciwie zdradza i kadre nauczycielska, która nie wie o jej zamiarach napisania ksiazki i swoich studentow, którzy zdazyli jej zaufac.

W czasie swojego pobytu na kampusie, probuje sprytnie przemycac uczniom informacje o swiecie zewnetrznym w nadziei, ze zaczna się zastanawiac i kiedys zmieniac swoj kraj. Zdaje sobie sprawe, ze jest ciagle obserwowana, podsluchiwana i kontrolowana, więc na wiele nie może sobie pozwolic. Udaje jej się między innymi zdobyc pozwolenie na pokaz filmu o Harrym Poterze.

Pod koniec ksiazki nie moglam powstrzymac lez.

Szczerze polecam, a na zachete dodaje 3 linki:

Thursday, 11 June 2015

Po wywiadzie Jill i Jessy...


Dzielne dziewczyny, kobiety już, bo jedna jest mama, a druga oczekuje pierwszego potomka.

Czuly, ze muszą cos powiedziec w tej glosnej sprawie.

Daly piekny wywiad odkrecajac cala afere i ubolewajac nad tym, co media zrobily z ich rodzina, nimi jako ofiarami i ich bratem Joshem.

Daly dowod swojej niezwyklej wrazliwosci, niewinnosci, pokory i cierpliwosci.

Wyjasnily, ze one nie byly nawet swiadome owego molestowania.

Powiedzialy cos, o czym nikt wczesniej nie wspomnial, a mianowicie, ze niechciany dotyk mial miejsce zawsze, gdy byly w pelni ubrane oraz ze nawet jeśli Josh ich dotykal w intymne czesci ciala w ciagu dnia, robil to w taki sposob, ze one tego nawet nie zauwazyly.

Dowiedzialy się o tym dopiero, kiedy Josh wyznal rodzicom, ze ma taki problem. Dopiero rodzice powiedzieli im co zaszlo i one byly w szoku, bo nic nie wiedzialy, nie byly swiadome, także trudno tu mówić o molestowaniu, jakie nam w pierwszej chwili przychodzi na mysl.

Dziewczyny z perspektywy czasu podziwiaja rodzicow za to, w jaki sposob probowali rozwiazac ten problem i jak sobie z nim poradzili.

Potwierdzaja, ze Josh podjal niewlasciwe decyzje, kiedy był mlodym chlopakiem i ze nie powinno mieć to miejsca, ale ze one mu wybaczyly i widzialy jego skruche, a po tym jak rodzice oddalili go z domu na jakis czas, widzialy jaki wrocil odmieniony.

W wywiadzie podkreslaja tez, ze ta sprawa zostala już zalatwiona 12 lat temu i ich zdaniem zostala zalatwiona jak najlepiej. Wrocili do normalnego zycia, jako normalna rodzina. Nie sadzili, ze ktos będzie chial to jeszcze rozdrapywac, szczegolnie, ze to delikatna sprawa i nieletnie ofiary powinny być chronione, ich prywatnosc i ich zeznania, a tu nagle media rozdmuchuja sprawe wystawiajac na widok publiczny ich wstydliwe przejscia sprzed lat i wprawaiajac dziewczyny w zaklopotanie.

Podsumowujac:
Sprawa już dawno wyjasniona, zalatwiona, zapomniana, rodzina odnajduje spokoj, a tu nagle po latach spada taka bomba, spozniona, bo sprawa już przeciez dawno zamknieta.

Taka bomba wcale rodzinie nie potrzebna, nie chciana.

A z tej bomby najbardziej ciesza się:
  1. media czerpiace zyski z takiego skandalu
  2. odwieczni przeciwnicy rodziny Duggar, którzy tylko czekali, az im się noga powinie, zeby mogli jeszcze więcej ich opluwac.
  3. Neutralni obserwatorzy, którzy jak jest wszystko dobrze, to podziwiaja, a jak pojawia się zgrzyt, to szybko zmieniaja front.

Jest jeszcze czwarta kategoria ludzi, tych dobrych, którzy wierza w skruche i przebaczenie i którzy z takiej bomby potrafia wylsukac dla siebie dobro. To ludzie, którzy zastanowia się, przemysla, wyciagna dla siebie lekcje. Oni wiedza, ze nie ma ludzi doskonalych, a najwazniejsze jest ciagle ulepszanie, nauka na bledach, walka ze slabosciami. Ci ludzie nie potepia rodziny Duggar za to, co się wydarzylo, bo oni zrobili wszystko co w ich mocy, zeby pomoc corkom i synowi w tej niespodziewanej, trudnej sytuacji. I z tego co slyszymy, bardzo dobrze sobie z tym poradzili (Jill i Jessa są wdzieczne rodzicom i podziwiaja ich za to, jak się wtedy zachowali a do tego wierza w odmiane Josha.)

Ludzie są okrutni, ze to rozgrzebali i na sile probuja szukac zadoscuczynienia.

Josh zbladzil, naprawil swoj blad, dziewczyny wybaczyly. Życie toczy się dalej.

Pora w to uwierzyc i dac spokoj.

Kadr z wywiadu


PS. Warto pielegnowac w sobie dobro i dobre emocje, niż dlawic się tymi zlymi.

Wywiad z Jill i Jessa mozna obejrzec tutaj a wywiad z Michelle i Jim Bobem tutaj.

Wednesday, 10 June 2015

Joshua Duggar skandal


Okladka kiazki siostr Duggar
[post napisany 30 maja, zanim Jill i Jessa udzieliy wywiadu]

Musze cos napisac. Siedzi to we mnie i potrzebuje sie okreslic. Rodzina, ktora jest dla mnie inspiracja, jest w centrum skandalu.
Joshua Duggar, najstarszy syn Jim Boba i Michelle Duggar z „19 Kids and Counting” w wieku 14 lat molestowal seksualnie co najmniej 5 dziewczynek, w tym podnobno 4 to jego wlasne siostry.

Szok!

Niedowierzanie!

Krotkie wprowadzenie
Sprawa nigdy nie zostala zgloszona na policje. Rodzie chcieli zalatwic to sami w porozumieniu z rodzicami ofiary/ofiar i starszyzny ze swojej wspolnoty koscielnej. Josh sam mial przyznac sie rodzicom, ktorzy podobno wyslali go na terapie w polaczeniu z praca fizyczna, a takze zapewnili pomoc psychologiczna ofiarom. Jak mowia, ofiary przebaczyly a oni przez te upokarzajace wydarzenia jak twierdza zblizyli sie jeszcze bardzej do Boga.

Sprawa wyszla na jaw, kiedy ktos odnalazl w pozyczonej ksiazce list rodziny z opisanymi wydarzeniami i zglosil to anonimowo Oprze Winfrey przed jej zaplanowanym programem z udzialem rodziny Duggars, a ona zglosila to odpowiednim organom.
Poniewaz od tamtego czasu uplynelo ok. 10 lat sprawa wg prawa stanowego sie przedawnila i nie mozna Joshowi postawic zarzutow.

Swoja kare juz jednak ponosi i to prawdopodobnie duzo surowsza niz wiezienie. Kare publicznego upokorzenia i zdyskredytowania. Upadla jego polityczna kariera, kiedy po wyjsciu na jaw incydentu z przeszlosci musial zrezygnowac z funkcji przewodniczacego Rady Rodzin Chrzescijanskich, w ktorej dzialal bardzo aktywnie, wystepujac w publicznych wystapieniach i spotykajac sie z politykami.
Bez watpienia wyjscie na jaw tego sekretu wlasnie rujnuje mu zycie. W internecie pojawiaja sie nawet sugestie ludzi, by odebrac mu dzieci, ktorych ma troje i oczekuje z zona czwartego.

Cierpi tez na tym cala rodzina Duggar. Program, ktory mial ogromna ogladalnosc, zostal zdjety z anteny i sponsorzy jeden po drugim wycofuja sie z reklam nadawanych podczas programu. Na pewno ukroci to budzet slawnej rodziny. Jednak i tak mysle, ze takie upokorzenie jest dla nich najgorsza z mozliwych kar i porazek.

Ofiary
Media mowia o co najmniej 5 ofiarach w tym 4 siostrach Josha. Kiedy Josh mial 14 lat, mial tylko 5 siostr: Jana (wtedy 12), Jill (wtedy 11), Jessa (wtedy 10), Jinger (wtedy 9) i Joy-Anna (wtedy 5).
Jak na razie zadna z nich nie wydala oficjalnego oswiadczenia w tej sprawie. Nie ukrywam, ze z nadzieja czekam na ich szczere wyznania, nawet najkrotsze, zeby potwierdzily, ze przebaczyly lub zeby byla to dla nich okazja do uwolnienia sie z tego sekretu i ukrywanych przez lata emocji oraz jesli tego chca, wystapienia na droge sadowa.

Jedyny link do jednej z nich, Jessy, prowadzi przez wypowiedz jej tescia, ktory okazuje wsparcie dla Josha. Podejrzewam, ze gdy sprawa wyszla na jaw Jessa rozmawiala z mezem na ten temat, moze nawet przy tesciach i na tej podstawie ojciec jej meza wyrazil wsparcie dla brata Jessy, byc moze rzeczywiscie mu przebaczyla i nie chciala rozgrzebywac ran.

Wartosci rodzinne
Niekorzy komentuja, ze takie zachowanie to wynik chorego wychowania uznajac tym samym, ze wychowanie w celibacie i zachowaniu cnoty do slubu prowadzi do dewiacji. Niebezposrednio chca wykazac, ze pozwalanie dzieciom na randki jest lepszym i zdrowszym podejsciem.
Nie zgadzam sie z tym. Randkowanie prowadzi do kontaktu fizycznego , seksu przedmalzenskiego (ktory dla chrzescijanina jest zakazany podobnie jak dla muzulmanina czy Zyda) i nierzadko do ciaz u nastolatek.
W obu stylach wychowania nie ma gwarancji na wychowanie dobrego, bezgrzesznego czlowieka czy nawet dewianta. Zreszta nie ma bezgrzesznych ludzi. Kazdy z nas ma cos na sumieniu, jedni mniejsze inni wieksze grzechy, sekrety.

Ludzie obwiniaja rowniez homeschooling. To na pewno ci, ktorzy i tak sa przeciwni homeschoolingowi dla zasady, bez zglebienia tematu.

Ja na pewno nie winie Jim Boba i Michelle, bo widze, ze od zawsze starali sie jak mogli, by wychowac dzieci z zasadami i pieknymi wartosciami. Sa rodzicami swiadomymi, ktorzy potrafia z dziecmi rozmawiac. Mimo tak ogromnej gromadki, potrafia znalezc czas na prywatne rozmowy, rady czy rodzinne spotkania przy rozwazaniu Biblii, czego czesto nie ma nawet w rodzinach z dwojka dzieci.

Jedyne co mi przychodzi na mysl, ze mogloby (ale tez nie musialoby) zapobiec podobnej sytuacji, to rozdzielnosc plciowa miedzy rodzenstwem od ok. 10 roku zycia, podobnie jak to jest w islamie. Kiedy owe molestowanie mialo miejsce w domu Duggerow, mieszkali oni jeszcze w mniejszym domu i dziewczynki mogly wciaz miec pokoj z chlopcami, nie wiem.
W islamie, od 10 roku zycia dzieci nie moga juz spc pod jednym nakryciem, jesli sa odmiennej plci.

Przebaczenie
Dla niektorych jest to tylko pusty slogan. Nie potrafia sobie wyobrazic jak mozna wybaczyc innemu czlowiekowi zlo, ktore im wyrzadzil. Dlatego pewnie nie wierza w to, ze ofiary mogly naprawde szczerze wybaczyc Joshowi jego okropne zachowanie. Wybaczenie jest dobra terapia. Wybaczajac wyzbywamy sie negatywnych emocji, ktore bez przebaczenia bylyby toksyczne dla naszej duszy i powoli by czlowieka wyniszczaly nie dajac nadzieji na normalnosc.

A co jesli dziewczyny naprawde mu wybaczyly? Co jesli rodzice umiejetnie poradzili sobie z problemem? Co jesli rozmowami, konsultacjami, terapiami, modlitwami udalo im sie opanowac sytuacje bez koniecznosci donoszenia na policje na wlasnego syna?

Co jesli sprawa zostala w wiekszym stopniu zapomniana, wybaczona, a teraz zresocjalizowanego Josha rzucono lwom na pozarcie a medialne sepy wraz z publika rogrzebuja swoimi szponami zaleczone rany dziewczyn?

Przed laty stala sie wielka tragedia, teraz dzieje sie druga. To tez po czesci cena za popularnosc. W innym przypadku sprawa bylaby lokalna i szybko zapomniana, w tym przypadku jest ogolnoswiatowa i jest dobrze sprzedajacym sie skandalem.

Czas powrocic na Ziemie
Kazde wydarzenie ma swoj cel. Kazde wydarzenie to test dla nim dotknietych, ale takze dla obserwatorow. Trzeba wyciagnac wnioski, wyniesc jakas nauke, a nie tylko biernie sie przygladac i opluwac, nakrecac zle emocje.

Chyba musialo sie cos takiego wydarzyc, zeby Duggerowie mogli powrocic do spokojnego zycia bez szumu medialnego, bez kamer, bez nadmiaru pieniedzy. Ze skromnej, nizamoznej rodziny, szybko stali sie niewolnikami pieniadza. Sponsorzy pacili za wycieczki, suknie slubne itp. Moze sie troche zachlysneli. Zycze im by udalo sie im powrocic do ich wczesniejszej skromnosci i pokory, bo byc moze Bog dostrzegl w nich zalazki pychy i dumy i drastycznie im to przerwal w najmniej oczekiwanym momencie. Dla ich dobra.

Sami na pewno nie potrafiliby zatrzymac tej slawy, blasku fleszy, zainteresowania. Przez 10 lat zdazyli pokazac swoje wartosci i styl zycia. Kamery nie musza im towarzyszyc od narodzin do grobowej deski. Po prostu przyszedl na nich czas.
Teraz niech zajma sie soba juz nie bedac podgladani. Zadnej niepotrzebnej gry, strojenia sie, starania sie pod kamery, jesli ktores z nich w to popadlo.

Niech pozostanie szczerosc, pokora i spokoj rodzinny. Niech to ich wzmocni, wzmocni ich wiezi i wiare. Niech ten ujawniony sekret juz nich nie uwiera, niech bedzie to dla nich wszystkich ulga, ze juz nie musza tego w sobie nosic. Niech teraz po latach zastanowia sie jak to na nich wplynelo czy nadal czuja uraze czy jednak przebaczenie, o ktorym mowa, w cudowny sposob z pomoca Boga pomoglo im zachowac zdrowie psychiczne i normalne zycie. 
 
A Josh, jesli naprawde sie zmienil i jest dobrym czlowikiem, niech dostanie wsparcie w tym trudnym czasie. Jesli jednak ofiary uwazaja, ze nie poniosl odpowiedniej kary, niech to bedzie dla nich szansa na zadoscuczynienie. 
 
Nie wolam jak inni o pomste czy zemste. Nie chce tez do konca bronic Josha, poki nie znam szczegolow, choc nie ukrywam, ze wierze, ze mogl się zmienic i ze siostry mogly mu przebaczyc.

Zycze im spokoju rodzinnego, po tej burzy, ktora teraz przechodzi.

Sunday, 7 June 2015

Niespodziewane podarunki - figurki Playmobil

[na wakacjach w Polsce]
Zabralam wczoraj dziewczynki do Tesco (Quba nie lubi chodzic na zakupy, więc został w domu z dziadkami).
Sarah już wczesniej zauwazyla, ze na pasazu pod sklepem zabawkowym wystawiony jest stolik z zabawkami, ktorymi dzieci mogą się pobawic, kiedy rodzice robia zakupy w tym sklepie.
Musielismy wiec zaliczyc ten stolik i ten sklep, co bylo mi nawet po drodze, bo mają tam wiele ciekawych gier edukacyjnych. 

Dziewczyny zasiadly do stolika, a ja zaczelam przebieac w grach.
Po pewnym czasie Sarah przynosi mi zapakowana figurke Playmobil i mowi, ze pani dala im po jednej. Pani sprzedawczyni potwierdzila i powiedziala, ze to są darmowki-reklamowki. Podziekowalysmy i wrocilam do wybierania gier.
Na poczatek wybralam dwie gry, jedna geograficzna o nauce panstw, flag i strojow ludowych i druga logopedyczna do cwiczenia poprawnej wymowy (plus figurke pilkarza w barwach narodowych z Playmobil, zeby Quba nie był stratny).

Przy kasie, pani mowi: „to dla chlopaka tez cos damy!” i wyciaga zza lady 2 figurki rycerzy z Playmobil :) wtedy druga sprzedawczyni mowi, ze musi być sprawiedliwe i wyciaga po jeszcze jednej dla dziewczynek. Marysia przy stoliku bawila się wylozona figurka pirata tez z Playmobil i miala go w rece siedzac juz w wozku. Był już troche zniszczony, bez wlosow i bandany. Mowie do Marysi, ze pirata musimy zostawic, a pani na to: „to ja ci dam lepszego, nowego, z wlosami” i wyciaga kolejna figurke. Druga pani wkracza i wrecza Sarze trzecia figurke, zeby mialy po rowno. 
I takim oto sposobem wyszlysmi ze sklepu z 8 figurkami, alhamdulillah, plus pilkarzykiem za 5zl :)

Z figurkami wiaze się jeszcze jedna ciekawa historia.
Po wyjsciu ze sklepu zabawkowego poszlismy do Tesco. Marysia trzymala swoje 3 zapakowane figurki w raczkach jadac w wozku. Prosilam, zeby mi dala, bo jej wypadna, ale nie chciala oddac.

Jezdzimy po sklepie i już pod koniec zakupow Marysi wypadla jedna figurka. Podnosze i patrze, ze ma tylko dwie i brakuje pirata. Musial wypasc wczesniej. Przeszlismy cala trase w sklepie w nadziei, ze nikt nie zabral. Nie znalazlysmy. Szkoda. Wzielam jeszcze parę rzeczy z polek i postanowilam przejsc trase jeszcze raz, może gdzies przeoczylam, ludzi malo, bo to 20.00 już byla, może gdzies pod szafke wpadl ten pirat... Idziemy więc, ale nigdzie nie widac. Zachodzimy ponownie na dzial RTV, bo tam ogladalismy plyty DVD. Tez nie ma, ale Sarah przegladajac plyty z „Big Hero 6” („Wielka Szostka”) tak odklada plyte, ze kilka spada. Podnosze plyty, a na gorze, wlasnie na tych plytach, lezy nasz pirat! Gdyby nie stracila tych plyt, to bysmy go na pewno przeoczyly, bo ja patrzylam tylko na podloge. Subhanallah!

Wnioski:
  1. Nie prawda, ze wszyscy nie lubia muzulmanow. Niezwykle mile panie sprzedawczynie obsypaly moje dzieci zabawkami, pomimo mojego muzulmanskiego stroju. Alhamdulillah.
  2. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Allah chcial, zebysmy znalezli pirata, dlatego pozwolil, zeby plyty spadly, zebym go zauwazyla.

    PS. Powinni mi zaplacic za reklame Playmobil :D

    Podarowane w kolejnosci: najpierw 2 wrozki, pozniej 2 rycerze, nastepnie 2 panie z pieskami, po nich pirat i na koncu krolewna z wachlarzem :)

Monday, 30 March 2015

Cudowny sposob na poprawe urody



Na pewno sa wsrod was osoby, ktorych serce podbil ktos, kogo nie zatrudnilaby zadna agencja modeli/modelek. Mimo niedoskonalosci w wygladzie, sa osoby, ktore nas przyciagaja i wydaja nam sie piekniejsze niz w rzeczywistosci. Jak to sie dzieje? Co sprawia, ze nasze kanony piekna potrafia wedrowac na osi urody? 

Nie kazdy obdarzony jest uroda, oczywiscie piekno to pojecie wzgledne, ale mowie tutaj o tym, co wykreowaly media.

Uroda zewnetrzna jest powierzchowna i do tego przemija. Jesli polegamy tylko na niej, to daleko nie zajdziemy. Szybko mozna stac sie towarem, wystarczy seksownie zapozowac, usmiechnac sie, odslonic to i owo i jestesmy juz marionetka w czyichs rekach. Stajemy sie towarem o niskiej wartosci, bo prezentujemy tylko proznosc (szczegolnie tam, gdzie nie trzeba sie odzywac).

Telewizja ma zapewne trudnosci w doborze prezenterow, bo musza byc urodziwi i elokwentni zarazem, choc patrzac na duet Marcin Prokop i Dorota Wellman widac, ze coraz czesciej nie trzeba byc juz fotomodelem/fotomodelka, zeby poprowadzic dobry program i miec duza ogladalnosc. 

I nie pisze tego zlosliwie bynajmniej. Niemiernie mnie to cieszy, ze charakter, elokwencja, usposobienie i profesjonalizm potrafia wygrac z uroda, potrafia sie przebic bez tego dodatkowego, wydawaloby sie koniecznego, „bonusa”.

Malo tego! Dobry charakter, mile usposobienie i elokwencja potrafia zdzialac cuda jesli chodzi o nasza urode. Posiadajac te cechy nawet przecietniak czy osoba nieurodziwa beda nam sie wydawac bardziej atrakcyjni. Nie potrzeba zadnych eliksirow, warstw tapet, pokazywania wdziekow.  To wszystko sztuczne przykrywki i jednym wychodza lepiej, drugim... zalosniej. Wystarczy pracowac nad soba, nad swoim charakterem, kultura osobista, kultura jezyka. Jesli ludzie wkolo beda nas odbierac jako przyjemnych, radosnych, zyczliwych i kulturalnych, wtedy to nam doda wdzieku i urody.

W islamie hidzab przykrywa wdzieki miedzy innymi dlatego, zeby ludzie oceniali kobiety przez wzglad na ich charakter, zachowanie, uczynki, wiedze, a nie ze wzgledu na urode czy styl ubioru.

„O proroku!
Powiedz swoim żonom i swoim córkom,
i kobietom wierzących,
aby się szczelnie zakrywały swoimi okryciami.
To jest najodpowiedniejszy sposób,
aby były poznawane (rozpoznawane jako wolne, szanowane kobiety), a nie były obrażane (zaczepiane).
A Bóg jest Przebaczający, Litościwy!”

[Qur’an sura Al-Ahzab 33:59]

W czasach kiedy wersety te zostaly objawione chrzescijanki i Zydowki wciaz zakrywaly wlosy. Nie zakrywaly ich przewaznie niewolnice i prostytutki. Chusta na glowie byla oznaka dostojnosci, moralnosci, dobrego prowadzenia sie. Roznica w zakryciu glowy u muzulmanek polega na szczelnym zakryciu, podczas gdy chrzescijanki tylko luzno narzucaly chusty i podobnie jak u Zydowek, widoczna byla szyja.

Tylko osoby o szczerym, dobrym sercu i glebszych potrzebach emocjonalnych potrafia dostrzec wiecej, ponad urode. Sama uroda zewnetrzna  ich serca nie podbije, a nieprzecietny charakter nierzadko potrafi im zrekompensowac jej brak. 

Pracujmy nad charakterem, on bedzie naszym eliksirem, balsamem, kremem na zmarszczki, bo dzieki niemu nasze niedoskonalosci zostana ukryte niczym za sprawa skalpela w rekach chirurga plastycznego.


Thursday, 26 February 2015

Simplicity and real life.



This post is inspired by the good, old Angelo Kelly (The Kelly Family).
I got a link on fb from which I've found out that Angelo and his wife are also home educating their four children. And this is not the end of curiosities.

They’ve settled down in Ireland where they’ve bought a house, rather a ruin at the edge of the forest. They intend to live there self sufficiently at least to the best of their ability.

Angelo Kelly's house


What we can spot straight away in this documentary produced by Angelo, is the modesty, simplicity and religiosity (in their case, Christianity).

The girls wear always skirts covering their knees. The colours of their clothes blend into the background which is nature, forest, stream, earth. The same applies to the interior of their house, mainly white walls and wood. Nothing seems to be “screaming” at their place. Everything gives an impression of calmness and family warmth. The lack of stimuli in the form of bright colours reminds me of Amish and after having a smattering of Montessori method I know it helps to stay focused and has a positive effect on the mood.

Angelo Kelly with his wife and children


I can see two worlds. A colourful one, shiny, fast paced, loud and that quiet one, calm, amongst nature (birds, trees).

City – village. Although village is not the same as before.

Las Vegas – a cottage by the forest

Where will we notice real values, hear our own thoughts, in a bustle or closer to the nature?

Of course in a forest, in the mountains on less frequented trails, on a wild beach, in the meadow... In those places we are able to concentrate, go inside ourselves, think through our matters. Nothing disturbs us, nothing deadens our thoughts, nothing distracts us.

Las Vegas


The city is full of stimuli. Only away from people where no-one is looking at us, where we don’t need to pretend and ingratiate ourselves with anybody, only then we find peace and we become more real, genuine, truthful and more natural.

And therefore I look at this little cottage of Angelo and I see real life. A real one, because family oriented without distracting stimuli.

Angelo Kelly's back garden


Of course you can be family oriented living in a city too, however it is more difficult as we are surrounded by clatter, adverts, speeding cars, people who observe us and whom we observe sometimes involuntary and whom we imitate or judge.

Children living in cities have less opportunity to play outside freely. They need to content themselves with back gardens, if someone is lucky to have one, or fenced playgrounds.
In a village by the forest there is more freedom and creative play. I myself recall with nostalgia holidays at my grandma’s in the village; forest, river, lake, sticks, pebbles...

There are people who don’t find themselves in the village, they don’t know what to do with themselves as there are no attractions there according to them, only boredom. They’ve been always given attractions on a plate, they haven’t developed creativity in themselves and they complain about the lack of... stimuli. They have nobody to impress and people forget how to be themselves when they constantly need to catch up with somebody.

And finally, finding God

It’s also easier in the nature. You can realise that not everything was man-made. Man only uses already existing blessings. Coming closer to nature, the soul comes closer to God. Amish provide a good example (it’s an extreme example, as Las Vegas is, but you can tell I really like them), who gave up electricity, they live in villages and they try to be self sufficient and being self sufficient is nothing but drawing as much as possible from that what God has created for us on Earth and drawing directly from it.

I’ve noticed that you can find religious people more often amongst those who are modest, who don’t flaunt, who have a relationship with nature than amongst those who lose themselves in the materialistic world.

“It is easier for a camel to go through the eye of a needle than for someone who is rich to enter the kingdom of God.” [Matt 19: 24]

There is something about it...

They say the poverty is a test from God. Will we complain? Will we doubt? Or will we trust? And often it is easier for a poor person to hold on to God because it’s his only hope, he’s got nothing to lose.

Money is also a great test. Will we remember? Will we completely renounce Him believing we’ve achieved everything without His help?

A rich man often becomes proud and arrogant and he thinks he doesn’t need God to be happy.
He is All-Powerful though and can take away our property at any time by fire, flood, earthquake, fraud, bankruptcy, drop in the stock market...

We always should remember Him and be grateful to Him.

Summing up:


  • Real life lies in simplicity.
  • Wealth and splendour often cover up the true values (God, family, friendship), it’s easier to see them among people living modestly.
  • Stimuli, colours, clatter, adverts etc. make it difficult for us to focus on really important things.
  • We need to learn to break through the wall of stimuli.
  • Away from civilization we can be truly ourselves, we can find out who we really are.
  • God is to be found easier in silence and simplicity.

Although I myself suffer from overstimulation, live in a city and often eat unhealthy food, I admire people and envy those who are able to come back to nature these days.

As you can see, I still find a little bit of silence in my city to stop and ponder, hear my thoughts and keep close to God, Alhamdulillah.

And one more thing.
It’s not possible for all of us to have a cottage by the forest but stories like this one may at least inspire us to think and to improve ourselves.

Prostota i prawdziwe zycie

Ponizszy wpis zostal zainspirowany przez poczciwego Angelo Kelly (The Kelly Family).

Wpadl mi na fb link o tym, ze Angelo wraz z zona rowniez nauczaja domowo czworo swoich dzieci. To jednak nie koniec ciekawostek.

Osiedli w Irlandii, gdzie kupili stary domek, wlasciwie rudere na skraju lasu. Zamierzaja tam zyc samowystarczalnie, przynajmniej na tyle, na ile beda potrafili.


Angelo Kelly's house

Co od razu daje sie zauwazyc w dokumencie stworzonym przez Angelo, to skromnosc, prostota i religijnosc (w ich przypadku chrzescijanstwo).

Dziewczynki zawsze nosza spodniczki za kolano. Kolory ich ubran wtapiaja sie w tlo, ktorym jest natura, las, strumyczek, ziemia. Podobnie wystroj domu, glownie biale sciany, drewno. Nic u nich nie „krzyczy”. Wszystko daje wrazenie spokoju, ciepla rodzinnego. Brak bodzcow w postaci ostrzejszych kolorow kojarzy mi sie z Amiszami i wiem po liznieciu metody Montessori, ze bardzo dobrze wplywa na skupienie uwagi i ogolnie na samopoczucie.

Kelly Family new generation


Mam przed oczami dwa swiaty. Kolorowy, mieniacy sie, pedzacy, glosny i ten cichy, spokojny, wsrod natury (ptaki, drzewa). Miasto – wies. Choc teraz wies juz nie taka sama jak kiedys. Las Vegas – chatka pod lasem.

Gdzie dostrzezemy prawdziwe wartosci, uslyszymy swoje mysli, w zgielku czy blizej natury?

Oczywiscie ze w lesie, w gorach na nieuczeszczanym szlaku, na dzikiej plazy, na lace... Tam jestesmy w stanie sie skupic, wejsc w glab siebie, przemyslec sprawy. Nic nam nie przeszkadza, nie zaglusza naszych mysli, nie rozprasza.

Las Vegas

Miasto jest pelne bodzcow. Dopiero z dala od ludzi, gdzie nikt nie patrzy, gdzie nie musimy udawac i sie nikomu przypodobac, wtedy dopiero odnajdujemy spokoj i stajemy sie prawdziwsi, bardziej naturalni.

Dlatego patrze na ta chatke Angelo i widze prawdziwe zycie. Prawdziwe, bo skupione na rodzinie, bez rozpraszajacych bodzcow.

Angelo Kelly's house


Oczywiscie mozna sie skupic na rodzinie i w miescie, choc jest to o tyle trudniejsze, ze zewszad otacza nas raczej gwar, reklamy, pedzace samochody, ludzie, ktorzy nas obserwuja lub ktorych my mimo woli obserwujemy i ktorych nasladujemy lub oceniamy. 

Dzieci w miescie maja ograniczone mozliwosci zabawy na swiezym powietrzu. Przydomowy ogrod, jesli ktos w ogole ma, czy ogrodzone place zabaw. 
Na wsi pod lasem jest wieksza swoboda i bardziej kreatywna zabawa. Sama z nostalgia wspominam wakacje u babci na wsi, las, rzeczka, jezioro, patyki, kamienie...

Sa ludzie, ktorzy na wsi nie potrafia sie odnalezc, nie wiedza co maja ze soba zrobic, bo wg nich nie ma tam zadnych atrakcji, sama nuda. Do tej pory mieli atrakcje podane na tacy, nie wyksztalcili w sobie kreatywnosci i narzekaja na brak... bodzcow. Tam rowniez nie ma sie przed kim pokazac, a ludzie zapominaja jak byc soba, kiedy ciagle musza komus dorownywac. 

W koncu odnajdywanie Boga. 
Tez latwiej wsrod natury. Mozna sobie uswiadomic, ze nie wszystko stworzyl czlowiek. Czlowiek tylko korzysta z juz istniejacych dobrodziejstw. Zblizajac sie do natury, dusza zbliza sie do Boga. Przykladem sa Amisze (przyklad ekstremalny, zreszta jak Las Vegas :) ale nie da sie ukryc, ze ich lubie), ktorzy wyrzekli sie elektrycznosci, zyja na wsiach i staraja sie byc samowystarczalni ,a byc samowystarczalnym, to nic innego jak czerpac jak najwiecej z tego co stworzyl dla nas na Ziemi Bog i czerpac w bezposredni sposob.

Zauwazam taka prawidlowosc, ze ludzi religijnych latwiej spotkac wsrod tych, ktorzy sa skromni, nie obnoszacy sie, majacy wiez z natura, niz wsrod tych, ktorzy zatracili sie w swiecie materialnym.

„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” [Mat 19: 24]

Cos w tym jest.

Mowi sie, ze bieda jest testem od Boga, czy bedziemy narzekac, czy zwatpimy czy zaufamy. I czasem latwiej jednak takiemu biedakowi trzymac sie Boga, sa takie chwile, gdzie juz tylko Jemu mozna zaufac, bo nie ma sie nic do stracenia.

Pieniadze tez sa ogromnym testem, czy bedziemy pamietac, czy wyrzekniemy sie Go calkowicie uznajac, ze wszystkiego dorobilismy sie sami bez Jego pomocy.

Bogaty czesto staje sie pyszny, zadufany i wydaje mu sie, ze wcale nie potrzebuje Boga do szczescia.
On jest jednak Wszechmogacy i w kazdej chwili moze nam zabrac nasz dorobek. Pozar, powodz, trzesienie ziemi, oszustwo, bankructwo, spadek notowan na gieldzie...

Zawsze powinnismy o Nim pamietac i Mu dziekowac.

Podsumowujac:

  • Prawdziwe zycie jest w prostocie.
  • Bogactwo i przepych czesto przyslaniaja nam prawdziwe wartosci (Bog, rodzina, przyjazn) latwiej je dostrzec u ludzi zyjacych skromnie.
  • Bodzce, kolory, gwar, reklamy itd. utrudniaja nam skupianie sie na tym co rzeczywiscie wazne.
  • Musimy nauczyc sie przebijac przez mur bodzcow.
  • Z dala od cywilizacji mozemy byc prawdziwie soba, mozemy sie przekonac jacy naprawde jestesmy.
  • Boga najlatwiej odnalezc w ciszy i prostocie.

Mimo, ze ja sama cierpie na nadmiar bodzcow, mieszkam w miescie i czesto jem niezdrowo, to podziwiam i z zazdroscia patrze na ludzi, ktorym udaje sie w tych czasach powrocic do natury.

Jak widac znajduje jeszcze troche ciszy w tym moim miescie, aby przystanc  i sie zastanowic, uslyszec swoje mysli i miec kontakt z Bogiem, alhamdulillah.

I jeszcze jedno.
Nie kazdemu jest dane mieszkac w chatce pod lasem, ale historie takie jak ta przynajmniej inspiruja do rozmyslan i pracy nad soba.